Finansowe błędy, których więcej warto już nie popełniać, albo czego nauczył mnie kredyt w CHF.

Człowiek się uczy na błędach. To taki truizm, strasznie oklepany, ale na tym polega nasze życie i może właśnie dlatego warto o tym pamiętać. Gdzieś się potkniemy, wstaniemy, otrzepiemy i pójdziemy dalej, zapamiętując (oby!), żeby więcej tak nie robić. Niektóre błędy są przez małe „b”. Ale niektóre są duże i ciągną się za nami przez całe życie. Jedno jest pewne: nieważne jak wielki jest kaliber błędu, grunt żeby wyciągnąć z niego lekcję i więcej nie powtórzyć. Ponieważ kredyt w CHF to w kategorii finansowej największe moje potknięcie, zaczęłam się zastanawiać, czego mnie to nauczyło. Kredyt jest długodystansowy, to miałam również czas wyciągnąć z niego nie jedną, a nawet kilka lekcji. Mam nadzieję, że dzięki temu ominę inne finansowe pułapki. Jeśli ktoś przy okazji będzie chciał z moich lekcji skorzystać, tym lepiej, będzie mi bardzo miło.

Kredyt w walucie obcej? Never ever.

Kurs waluty to bardzo kapryśna niewiadoma. Jest uzależniona od bardzo wielu czynników: decyzji instytucji finansowych, zachowania polityków, pogody, giełdy itd. Nikt, ale to naprawdę NIKT nie ma szans na predykcję w 100% jak będą się zachowywać relacje miedzy walutami. Wielu jest komentatorów, którzy chwalą się, że coś przewidzieli. Rzadziej ktoś przyzna się, że się nie wstrzelił z prognozą. Kredyt w walucie obcej, to dodawanie sobie jeszcze jednego czynnika ryzyka, niewiadomej do zobowiązania, nad którą nie można zapanować. Jeśli zarabiasz w PLN, bierz kredyt w PLN. Zarabiasz w euro? Wtedy euro. Inne konfiguracje dla mnie już nie wchodzą w grę.

Kredyt? Karta kredytowa? Nie, dziękuję. Poczekam.

Mam kredyt mieszkaniowy i wystarczy mi do spłaty jedna rata. Naprawdę. Nie potrzebuję już więcej podnosić sobie ryzyka finansowego. Dlaczego? Mam jedno źródło dochodu (co już jest ryzykiem samym w sobie). Jeśli z jakiegoś powodu, to źródło będzie zagrożone (np. utrata pracy, choroba, coś się ze mną stanie), wolę mieć jak najmniej zobowiązań finansowych do miesięcznego regulowania. Kredyt to bycie na smyczy banku. Brutalne, ale prawdziwe. Nie wydaję więcej niż posiadam. Remont czy wakacje? Jeśli stać mnie tylko na jedno, drugie musi poczekać. Mam też taki plan, że jak już spłacę mój kredyt hipoteczny, nie wezmę więcej żadnego kredytu na swoje barki. Ever.

Znajomość finansów osobistych popłaca.

Nie mając zielonego pojęcia na temat finansów osobistych, weszłam na minę w postaci kredytu w CHF. Tu już nie trzeba nic więcej dodawać. Konsekwencje na całe lata. Kiedy pierwszy raz w moim życiu pojawiły nadwyżki finansowe, miałam genialny pomysł, żeby zainwestować. Na szczęście NA SZCZĘŚCIE trafiłam wtedy na blogi Marcina Iwucia i Michała Szafrańskiego. Wchodziłam na nie z intencją nauki o inwestycjach, a dostałam świetną wiedzę z zakresu finansów osobistych. Dzięki temu mam teraz poduszkę bezpieczeństwa i stworzyłam plan na swoje pieniądze. A co najważniejsze: wiem co robię. Finanse osobiste to nie rocket science. Teraz jest mnóstwo blogów, z których w przyjemny i łatwo przyswajalny sposób można czerpać wiedzę o finansach osobistych. Korzyści są niewspółmierne. Trzeba wiedzieć jak postępować ze swoimi pieniędzmi. Od tego jest uzależniony komfort naszego życia. Tak, tak…. pieniądze szczęścia nie dają. Ale tak się jakoś składa, że efektywnie potrafią usunąć albo uchronić przed wieloma problemami. Lepiej wiedzieć, jak nimi zarządzać.

Produkty finansowe – dobrze widzieć co się kupuje.

Czy rozumiałam w pełni, jakie biorę na siebie ryzyko, kiedy podpisywałam kredyt w CHF na 45 lat? Oczywiście, że nie. Za to teraz, kiedy atakują mnie różni doradcy finansowi, albo słyszę o nowych formach inwestowania, wystarczy kilka pytań, sprawdzenie paru faktów i już wiem, czy coś jest dla mnie, czy nie. Poruszam się po takim zakresie, jaki ogarniam swoim zasobem wiedzy. Jeśli czegoś w pełni nie rozumiem, staram się pogłębić temat, lub odpuszczam i omijam szerokim łukiem. Warto pozadawać upierdliwe pytania przedstawicielowi bankowemu, pytać się o tę samą rzecz po raz 3 i 5 aż się zrozumie jego specyfikę. Po co? To moje pieniądze i moje ryzyko. Więcej błędów z powodu niewiedzy nie chcę mieć na koncie. Może się to nie udać, ale na pewno o niebo lepiej się teraz każdemu produktowi finansowemu przyglądam.

Media mają swoją rzeczywistość.

I to niekoniecznie jest Twoja rzeczywistość 😉 Media potrafią zrobić niezły hałas i nieźle przestraszyć. Był czas, kiedy alarmowały o tym, jak to przez wysoki kurs CHF frankowicze mają problem ze spłatą kredytów. Co nie do końca było prawdą, bo niskie stopy procentowe równoważyły w dużym stopniu wysoki kurs i różnice w racie nie były aż tak drastyczne (przynajmniej nie obejmowało to tak szerokiej grupy osób jak alarmowali, albo trwało to bardzo krótki okres czasu). W kwestii franków, dzielę newsy mediowe przez 4.

Doradca finansowy ma swój cel. Niekoniecznie zbieżny z moim.

Kiedy rozmawiałam z doradcą finansowym, który pomagał mi dobrać kredy hipoteczny, nawet przez ułamek sekundy nie zająknął się na temat ryzyka kursowego. Jego celem było zamknąć sprzedaż i wziąć prowizję, a nie mój dobrze pojęty interes finansowy. Ale nie mam do niego pretensji. Sama nie wiedziałam co robię, i nie rozumiałam swoich finansów. Teraz już to wiem: najlepszym doradcą finansowym jestem dla siebie ja sama. Nikt inny. Nawet jeśli jest to członek Twojej rodziny i teoretycznie życzy Ci bardzo dobrze, w dobrej wierze może wprowadzić Cię w maliny. Doradca może być Twoim sprzymierzeńcem. Pod warunkiem, że sam dla siebie jesteś sprzymierzeńcem i odrobiłeś pracę domową: wiesz jakie pytania zadać, rozumiesz produkty, które chcesz kupić. Nawet najlepszy doradca finansowy, suma summarum będzie dbał o swój interes i w pierwszej kolejności zaoferuje Ci produkt z większą dla niego prowizją, albo taki, który pozwoli mu zrealizować cele sprzedażowe, które ma ustalone. Oczywiście, na pewno są i tacy 100% uczciwi agenci. Ale może być ciężko odróżnić jednego od drugiego. Poza tym oni również nie są alfami i omegami finansjery. Uczą się na błędach tak samo jak my.

Oszczędzanie jest sexy (nie mylić z inwestowaniem).

Nawet jeśli to oznacza niski procent na nudnej lokacie, mi to nie przeszkadza. Oszczędzanie daje komfort i poczucie bezpieczeństwa, co jest szczególnie ważne przy tak nieprzewidywalnym kredycie jak ten w CHF.

Nieznajomość prawa szkodzi.

To jest lekcja, która dopiero niedawno do mnie dotarła. Media co jakiś czas donoszą o pozwach, które składają przeciwko bankom kredytobiorcy w CHF. Przyglądam się temu. Nie ufam kancelariom prawnym pomagającym frankowiczom, bo ich celem jest zarobić; nikt nie robi tego pro bono. Ale też nie chcę przegapić jakiejś szansy. Czuję się w tym pogubiona, bo nie studiowałam prawa. W ogóle nie jest to dla mnie pociągający temat. A niestety prawo i kruczki prawne to wyższa szkoła jazdy. Obawiam się, że tutaj bardzo długa droga przede mną. Zabieram się do tego jak do jeża….

Myślę, że to kilka solidnych finansowych lekcji. Nieźle je sobie wpisałam w pamięć. Szczególnie te cztery pierwsze. No i staram się pamiętać, że jedynie ten kto nic nie robi, nie popełnia błędów. A nie o to chodzi, żeby przejść przez życie zachowawczo. Lepiej zrozumieć czego nas to nauczyło niż wkurzać się na siebie i wszystkich naokoło, że do błędu doszło. Żeby nie było jak w tym przysłowiu: i przed szkodą i po szkodzie głupi.

A Wy jakie lekcje wyciągnęliście ze swoich błędów finansowych?

Reklamy

5 thoughts on “Finansowe błędy, których więcej warto już nie popełniać, albo czego nauczył mnie kredyt w CHF.

  1. Śledzę Twojego bloga i trzymam kciuki. Planujesz jakoś zdywersyfikować przychody np. poprzez niniejszy blog?

    Mam problem właśnie z tym jednym źródłem dochodów. Obecnie robię więcej w celu dywersyfikacji. Nie jest to wcale takie proste, bo dzień ma 24h, a projekty, których się podjęłam są raczej długofalowe. Uczę się gdzie to wypośrodkować.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Blog traktuję „motywacyjnie”, żeby nie zgubić celu z oczu, bo 10 lat to strasznie długo. Nie zastanawiałam się nad jego monetyzacją. Poza tym skromna ilość osób tu wchodzi 🙂 Moja praca dość mocno mnie pochłania, a jak słusznie piszesz, doba ma tylko 24h. Ale rozglądam się i mam oczy szeroko otwarte. Liczę na to, że w pewnym momencie wpadnie mi do głowy pomysł, który zrealizuję i przełoży się na dodatkowe źródło dochodu. Bardzo dziękuję za wsparcie!

    Polubione przez 1 osoba

  3. Cześć Monika,

    Pod wpisem http://marciniwuc.com/7-sposobow-na-kredyt-we-frankach/ zostawiłem dla Ciebie komentarz… ale zostawię też informację tutaj.

    Absolutnie nie chcę odwodzić Cię od pomysłu nadpłaty kredytu… ale na prawdę zbadaj też sprawę od drugiej, tej mniej przyjemnej t.j. prawnej strony. Po prostu poczytaj i zastanów czy sprawa nie dotyczy również Twojej umowy kredytowej.

    Bank w którym masz kredyt jako pierwszy trafił na wokandę i sromotnie przegrał z UOKiK (już w 2010 roku!!!).

    Uzasadnienie wyroku to jest piguła wiedzy:

    https://decyzje.uokik.gov.pl/nd_wz_um.nsf/0/E9575DA03AB52F70C12579FF00344EE6/$file/XVII_AmC_%20426_09%20_Millennium.pdf

    UOKiK wydał też tzw. istotne poglądy w sprawie Millenium – tutaj znajdziesz źródło: https://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=12929

    „W ocenie prezesa UOKiK, uznanie przez sąd postanowień dotyczących waloryzacji kwoty kredytu i rat kredytu za niedozwolone może oznaczać, że cała umowa będzie nieważna. Dzieje się tak, ponieważ szkodliwe dla konsumenta postanowienia nie obowiązują od momentu zawarcia umowy. Co więcej, nie ma możliwości ich zastąpienia przepisami prawa. Jednak, zdaniem urzędu, orzeczenie o nieważności umowy powinno nastąpić jedynie w sytuacji, gdy konsument w pełni zaakceptuje takie rozwiązanie.”

    3mam kciuki i powodzenia!

    Lubię to

    1. Dzięki Jarek za tak obszerny komentarz i materiały źródłowe. Czeka mnie solidna i nie do uniknięcia lektura 😉 Mam na gorąco takie pytanie, czy są klienci Millenium, którzy ze skutkiem przełożyli to na konkretne działania? Ciągle słyszę o wyrokach sądu, ale nieprawomocnych… Coś mnie ominęło? Czy coś się dzieje za zamkniętymi drzwiami, o czym nie piszą media?
      Pozdrawiam serdecznie

      Lubię to

  4. Niestety poza wygraną UOKiK nie kojarzę innego prawomocnego wyroku… ale spokojnie, Millenium jest na patelni.

    Ale zobacz sobie tutaj:
    „Sąd po raz kolejny stwierdza nieważność umowy kredytu Bank Millennium S.A.”
    https://pomocfrankowiczom.pl/?p=869

    Niestety jest też blokada medialna – o prawomocnym wyroku gdzie przegrał Santander pewnie nigdzie nie usłyszałaś a o dzisiejszej wygranej mBank’u (swoją drogą wyrok fatalnie uzasadniony…) usłyszysz wszędzie.

    Niestety bardzo dużo zależy od sędziego. A tutaj wiadomo jak z człowiekiem – jeden oceni obiektywnie, drugi nienawidzi „frankowiczów”, trzeci nienawidzi banków.

    Jedna z kancelarii ma fajne materiały, można poczytać:
    http://www.mazuriwspolnicy.pl/kredyty.html

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s