Franki to upierdliwe chłopaki, czyli o haraczu i frajerstwie

Od pamiętnego 15 stycznia 2015 roku namiętnie myślałam o frankach CHF (patrz poprzedni wpis). Znaczy się często i bez  pozytywnych uczuć. Raczej jak o namolnych znajomych, którzy co miesiąc wymagają ode mnie odzewu. A ja, składając im nieprzemyślaną obietnicę (wtedy się wydawała win win), nie mam wyjścia i muszę się wywiązywać się z danego słowa. Tudzież podpisanej umowy.

45 lat. To jak małżeństwo.

Czas zakończyć tę relację. Bo jest niezdrowa i toksyczna. A przede wszystkim ograniczająca życie. Panoszy się w budżecie. I co gorsza panoszy się w życiu osobistym – szczególnie mieszkaniowym. Nieziemsko zawęża pole do decyzji.

Pierwsze co przychodzi do głowy to spłacić jak najszybciej (było kilka innych scenariuszy, które rozważałam – o tym kiedy indziej, dlaczego odpadły).

Proste? Proste.

Wystarczy spełnić jeden warunek. Czyli mieć nadwyżki. Załóżmy, że udało się. Jakieś są.

Ale taka spłata jest podwójnie bolesna:

  • Świadomie rezygnuję z przyjemności, na które mogłabym je wydać. I nie mówię tu o czystym konsumpcjonizmie, ale o wspomnieniach i doświadczeniach, które można sobie wygenerować na przykład super wyprawą na druga półkulę ziemi, albo zdobyciem licencji szybowca. W końcu żyje się raz. I nie dla kredytu.
  • Płacę za coś podwójnie. Bo czym jest nadpłata kredytu w CHF, który się kupowało przy kursie 2,13, a spłaca przy 3,95. Brzmi jak haracz i frajerstwo. Prawda?

Te dwa aspekty cały czas kołatały mi się po głowie, jak tylko podejmowałam próbę rozwiązania sytuacji. Czy nie szkoda mi pieniędzy na nadpłatę kredytu, którego kurs może spaść za moment do poziomu o 1 zł a może i 2 zł niższego? Czy nie lepiej wyjechać na super wakacje, zrobić kurs, który podniesie moje kwalifikacje zawodowe?

Ale z drugiej strony…. Kolejne 36 lat i życie z niewiadomą, czy kurs nie wzniesie się do 6 zł za jednego franka… I wtedy przysłowiowe plucie sobie w brodę, dlaczego się nie pozbyłam nawet części kredytu, jak mogłam.

Agrrrrrrrr…

Sytuacja bez wyjścia? Niekoniecznie. Trochę mi to zajęło zanim wpadłam na mój master plan, czyli jak spłacić kredyt w 10 lat i nie zwariować.

Reklamy

One thought on “Franki to upierdliwe chłopaki, czyli o haraczu i frajerstwie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s